Mikstura, która naturalnie reguluje poziom cukru we krwi. Wystarczą cztery składniki do przygotowania mikstury, która obniża poziom cukru we krwi. Nie tylko reguluje ona stężenie glukozy, ale ma pozytywny wpływ na układ immunologiczny i trawienny. Sprawdź, jak przygotować napój o pozytywnym wpływie na zdrowie. 1. Czy diabetycy mogą jeść papaję? Krótka odpowiedź brzmi: tak. Chociaż papaja jest bogata w cukier, jest również bogata w witaminy, takie jak potas, magnez, błonnik pokarmowy i witaminę C. Średniej wielkości papaja zawiera około 11 g cukru, co jest jednym z powodów, dla których należy zwracać uwagę na wielkość porcji podczas jedzenia papai. Cukier a stan zapalny. Badania pokazują, że spożywanie pokarmów bogatych w cukier może powodować stany zapalne. Stan zapalny w organizmie określany jest za pomocą badania we krwi poziomu białka. C-reaktywnego (CRP). Naukowcy dowiedli, że pokarmy o wysokim stężeniu cukru zwiększają. poziom CRP. Vay Tiền Trả Góp 24 Tháng. Seria wpisów o leczeniu cukrzycy typu 1 dietą jest autorstwa eMMy "Sweet tooth" - gościnnej autorki na blogu jest taka sama jak na pytanie Czy cukrzyk może jeść budyń? Czy budyń podnosi cukry? – czyli: zależy jaki, kiedy i komu. Decyzja o odstawieniu insuliny przy cukrzycy typu I insulinozależnej niesie ze sobą spore wyzwania, ale daje za to ogromne korzyści. Żeby jednak cukry nie przekraczały 135 mg% „troszkę” trzeba zmienić podejście do wielu rzeczy warto zrezygnować (nabiał, zboża, owoce), a niektóre wystarczy ciut ograniczyć. Nie trzeba na szczęście rezygnować ze wszystkiego. Ostatnio odkryłam, że majonez może być paleo. Mało tego, zrobiłam sałatkę z majonezem, która trzyma mi cukry bez konieczności podawania insuliny tym, jak zrobić samemu majonez, przeczytałam na blogu Niestety za pierwszym razem zbagatelizowałam komentarze. Dopiero jak kolejny raz poniosłam porażkę, wylewając kolejną porcję jaj i oleju, postanowiłam dokładnie przeczytać wszystkie wskazówki, również te zawarte pod składniki majonezu to żółtka i olej. Żółtka według zasad Diety Dobrych Produktów dr Witoszek zaliczam do tłuszczów. Nie należy ich jadać codziennie, ponieważ po pewnym czasie (u mnie 2,5 dnia) zaczynają podnosić mi cukry zarówno poposiłkowe jak i chodzi o olej, to najlepsze są zdrowe tłuszcze. Jednak wszystko jadane codziennie, w nadmiarze, może podnosić cukry. Najlepiej posmarować danym tłuszczem okolicę skóry pod okiem na noc. Jeżeli rano skóra będzie opuchnięta, zaczerwieniona – ten olej nam nie służy*. Ja robię demakijaż oczu na noc olejem. Co kilka tygodni innym. W ten sposób wiem, kiedy powinnam zmienić swojej stronie Olga Smile podaje przepisy na majonez bez musztardy (sama jest uczulona na gorczycę), bez jajek, z tofu. Można więc eksperymentować. Ja, jak odkryłam, że 20–30 g majonezu trzyma mi cukry, czułam się, jakbym przez trzy dni miała Święta Wielkanocne. Rano zjadłam jajka na twardo ze skwarkami (100 g) i majonezem. Białko jajka jest produktem białkowym zwierzęcym, więc tego dnia, ze względu na cukry poranne nie było mowy o mięsie (Gdy poranne wstają zorze). Skwarki zaliczamy do tłuszczów, nie do produktów kolejny posiłek sałatka z selera naciowego pokrojonego w kosteczkę, ogórki małosolne, skwarki, 20–30 g groszku zielonego i 20 g majonezu. Seler naciowy nie podnosi mi cukrów, więc nie mam ograniczenia w ilości. Groszek zielony jest białkiem tym dniu, ze względu na odkrycie majonezu, jadłam tylko jajka na twardo, majonez i skwarki. Ponieważ już od trzech lat pilnuję zasad rotowania, jedzenia danego produktu maksymalnie przez dwa i pół dnia oraz jedzenia jednego białka zwierzęcego dziennie (ewentualnie dwóch roślinnych: Dekalog eMMy część I, II, III i Gdy poranne wstają zorze), zauważyłam, że odpowiedź mojego organizmu zmieniła się na przestrzeni tego czasu. Wynika to z faktu, że im bardziej nadużywamy danego produktu, tym szybciej uzyskujemy po nim odpowiedzi w postaci wzrostów cukrów ponad normę*.Jeszcze pół roku temu wystarczyła godzina, żebym wiedziała, czy jajka będą mi służyć dzisiaj czy nie. Teraz zdarza mi się, że po godzinie mam cukry 100-120 mg%, a dopiero po 12-13 godzinach dostaję odpowiedź organizmu na dany alergen. Dlatego rozpiska dr Witoszek, po jakim czasie jaki produkt może dać skok cukru, jest cały czas ważna (Dekalog eMMy część II).Kolejnego dnia jajka zamieniłam na kiełbasę z indyka. Pokroiłam w kostkę 80–130 g indyka, 20–30 g groszku zielonego, seler naciowy i ogórek małosolny bez ograniczeń i dodałam 20 g majonezu. Takie były moje dwa posiłki. Na kolejne dwa posiłki zjadłam omlet z samych żółtek ze dwa majonezowe dni będę mogła powtórzyć nie wcześniej niż za 21 dni. Ale i tak jest nieźle. To tak, jakby mieć Wielkanoc raz na miesiąc 😛* sugestia Pani Doktor Ewy Bednarczyk– przypomnieć, że ja odstawiłam insulinę na własne ryzyko. Od tego momentu niewielkie odstępstwo od diety może spowodować wzrost cukrów do niebezpiecznego poziomu, mogącego grozić nawet śmiercią. Jeżeli wiemy, że nie mamy pełnej kontroli nad dietą, to KARYGODNYM jest odstawienie insuliny. Nawet jedno ciasteczko może okazać się ogromnym ryzykiem (zwłaszcza na początku). Oczywiście, będąc na insulinie, zjedzenie nadprogramowego kawałka tortu też może przynieść podobny tooth"@htootteewsammePodyskutuj o cukrzycy i jej leczeniu: polskie forum paleo. Zadaj pytanie albo podziel się swoimi doświadczeniami i pomóż innym!Chcesz dostawać informacje na maila o nowych postach na stronie PaleoSMAK? Nie spamujemy, szanujemy prywatność i zawsze możesz się więcej: Dieta paleo | Paleo dla początkujących | Efekty diety paleo | Żywieniowe fakty i mity | Dieta na… | Paleo dla dzieci? | Styl życia paleo data publikacji: 08:34 ten tekst przeczytasz w 6 minut Cukrzyca jest chorobą XXI wieku. Jest chorobą pełnego talerza. Poza niewielkim procentem diabetyków reszta zapracowała sobie na to. Jest ona ceną za frytki, lemoniadę i ptasie mleczko, za samochód i za kanapę przed telewizorem. Jesteśmy cywilizacją cukru. MaxkateUSA / Shutterstock Potrzebujesz porady? Umów e-wizytę 459 lekarzy teraz online Marketing otyłości Mega paki to mega konsekwencje Jedzenie na miarę Czytajmy etykiety Zgodnie z danymi GUS w Polsce w 2017 r. roczne spożycie cukru wynosiło 44,5 kg na 1 mieszkańca. W latach 2008-2017 o 6,1 kg wzrosła przeciętna ilość cukru spożywanego przez 1 mieszkańca, spożycie nieprzetworzonego cukru w gospodarstwach domowych spadło w tym czasie o 5,7 kg, ale wzrosła konsumpcja cukru będącego składnikiem innych produktów spożywczych o blisko 11,8kg. W ramach kampanii "Słodki, słodszy… cukrzyca" NFZ chce nauczyć Polaków być cukrowym śledczym, dla własnego zdrowia. W konsekwencji – przestać kupować produkty zawierające zbyt wiele ukrytego cukru, co powinno skłonić producentów do zmiany receptur. Chcemy uzmysłowić Polakom, że cukier znajduje się w większości produktów spożywczych, które kupujemy – od parówek i ketchupu po fasolkę w słoiku. Kontrolowanie spożycia cukru wymaga swoistego "prawa jazdy" w czytaniu etykiet, a także w wyborze produktów, które nie muszą go zawierać. Marketing otyłości Producenci chcą, by klienci kupowali jak najwięcej tego, co wytwarzają, by wracali po ich towary, by kupowali nowości, które wprowadzają na rynek. Tak działa handel. A decyzje zawsze podejmujemy my, klienci. To nasz wybór, do której konkretnej półki sklepowej podchodzimy, co wkładamy do koszyka lub wózka i to my za to płacimy. Jednak przy naszych błyskawicznych decyzjach zakupowych, na szybko, na pamięć, bez czytania etykiet i bez refleksji nie zastanawiamy się: dlaczego jemy właśnie to? Czemu w takiej ilości? Czy to mi służy? Wychodzi na to, że podtuczamy się na własne życzenie, tak jak na własne życzenie szkodzimy sobie nadmiernym cukrem, solą i tłuszczem. Kupujemy i jemy z oczami szeroko zamkniętymi. Mega paki to mega konsekwencje Producenci oferują nam ogromne paczki chipsów, słodkie napoje gazowane rozmiarów biurowej gaśnicy, coraz większe porcje frytek w fast foodach czy stopniowo powiększają wielkość tabliczek czekolady. Standardowe 100-gramowe odchodzą do lamusa, dzieci nie jedzą już czekolad na kostki, ale na paski. Czyli stopniowo kupujemy coraz większe opakowania – rodzinne, więcej za mniej, 3 w cenie 2. Nie zdając sobie sprawy, że co prawda przelicznik ilości wydaje się ekonomicznie korzystny, ale – po pierwsze – jemy więcej, a po drugie – przestajemy decydować o tym, co lubimy, bo kupujemy to, co się opłaca. W efekcie zdecydowana większość z nas je zbyt dużo, zbyt słono, zbyt słodko i zbyt tłusto. To droga do tycia i do chorób dietozależnych – konia trojańskiego naszej cywilizacji. Udowodniono, że z dużego opakowania zawsze nakładamy więcej – czy to orzeszków, czy jogurtu, czy karmy dla psa. Sami siebie dyskretnie tuczymy. Wielkie opakowania w zdecydowanej większości dotyczą produktów, które powinniśmy ograniczać, bo jakoś kaszy jaglanej i ogórków kiszonych w metrowych opakowaniach brak. Puchną opakowania, puchną konsumenci. Chyba trudno już znaleźć początek tego mechanizmu. Bo w końcu, gdybyśmy nie chcieli kupować więcej, taniej i szybciej – producenci nie serwowaliby nam półhurtowych opakowań jednostkowych. Jest popyt, to jest i podaż – takie prawo rynku. Nie zastanawiamy się nad tym, rządzą nami nawyki, reklama i wygoda. Jeśli mamy rodzinę cztero-, sześcioosobową i zjemy duże opakowanie jogurtu razem do śniadania – jest OK. Jednak jeśli kupujemy dla siebie, to duże opakowanie jest zachętą do przejadania się i do podjadania, bo takie otwarte opakowanie czegoś, co lubimy, korci nas, by je skończyć. Dużej musztardy czy majonezu nie będziemy podjadać tak jak jogurtu, paluszków czy orzeszków. Duże opakowania oduczają nas umiaru w jedzeniu, zanika pojęcie porcji, a priorytetem staje się opakowanie. Jedzenie na miarę Jedząc posiłek czy przekąski, powinniśmy się kierować porcjami, czyli określoną ilością produktu, właściwą dla osoby w danym wieku, o danej wadze czy ograniczeniach, odpowiednią w danej porze dnia. Jeśli nie wiemy, jakie porcje i czego powinniśmy jeść, warto się zaprzyjaźnić z portalem lub skorzystać z bezpłatnej porady on-line Narodowego Centrum Edukacji Żywieniowej. Niestety dziś prawie zanikło pojęcie porcji, bo kupujemy i jemy na opakowania lub kilogramy. Na przykład kulka sera mozzarella. Zjadamy ją bezrefleksyjnie całą z dodatkami w sałatce caprese. A to spora ilość, zbyt duża na porcję dla np. przeciętnej kobiety, jeśli nie jest to posiłek obiadowy. Albo opakowanie tofu czy twarogu – zjadamy zwykle zawartość opakowania. A 400-gramowe opakowanie pierogów dla jednej osoby? A popcorn w kinach czy 100-gramowa mieszanka studencka? Na szczęście pojawiają się też opakowania "na raz", ale często ich cena niewiele odbiega od większego opakowania. Przez lata straciliśmy rozeznanie, ile jeść. Puchną też posiłki i porcje w fast foodach – warto w internecie czy na YouTubie odnaleźć informacje, jakiej wielkości była mała porcja frytek czy napoju słodzonego w fast foodach 30 lat temu, a jaka jest teraz. Dlaczego tak łatwo łapiemy się na promocyjne zestawy napój + gigapopcorn za 1/3 ceny? Brytyjczycy przeprowadzili badanie, w którym udowodniono, że jedząc w kinie bezrefleksyjnie, zwykle zjadamy do końca. Oglądamy film, a ręką sięgamy automatycznie do kubełka z popcornem, jemy do momentu, aż ręka wyczuje puste dno. Badanym ludziom dawano różne porcje w kubełkach z regulowanym dnem – jedli swobodnie 40 proc. więcej, niż sami uważali, że zjedli. Podobnie się zresztą dzieje, gdy jemy przed telewizorem czy przy komputerze. Ręka sięga po tyle słonych orzeszków czy ciastek, ile jest na talerzu. Masz cukrzycę typu 1? Sprawdź stężenie zonuliny w kale. Medonet Market oferuje badanie wysyłkowe, które jest przeprowadzone w domu. Czas oczekiwania na wyniki wynosi 7 dni roboczych. Czytajmy etykiety Często np. płatki fitness tak naprawdę nie są fit. Słowa "fitness" czy "fit" stały się w reklamie lub na opakowaniach pustymi pojęciami, które my, klienci, chcemy widzieć, bo chcemy wierzyć, że chociaż nie wiem, co jem, to producent wie, że ja chcę jeść zdrowo. Bo co to znaczy "fitness" na opakowaniu płatków? Że ile mają cukru czy soli, a ile pełnoziarnistych płatków? Nie wierzmy w słowa wydmuszki, czytajmy etykiety. Trzeba raz się nad tym pochylić i przyswoić wiedzę niezbędną do tego, by kupować to, co służy dobrze nam i naszym rodzinom. Tak jak uczymy się jazdy samochodem, jak działa komputer, uczymy się podstaw bankowości i uczymy się makijażu, to nauczmy się czytać etykiety! Porównujmy produkty leżące obok siebie na półce, sprawdzajmy, jaki mają skład, a nie tylko cenę i datę przydatności. Pamiętajmy, że najsilniejszą emocją człowieka jest strach. Rodzice boją się o swoje dzieci, boją się o ich zdrowie, rozwój, o to, by właściwie się odżywiały. Są więc podatni na liczne sugestie – zarówno graficzne, jak i hasłowe. Bo jako rodzice chcemy wierzyć, że robimy dla naszych dzieci to, co najlepsze. Mnóstwo czasu i energii wkładamy przecież w codzienność rodzinną, często zmęczeni odpuszczamy w temacie jedzenia – idziemy na skróty, nie sprawdzamy. W konsekwencji kupujemy dla dzieci słodkie serki, słodzone napoje udające sok i chemiczne opakowania tłusto-słodko-słonych przekąsek. Narracyjnie jesteśmy podatni na określenia typu "pożywny baton". Pożywny, czyli niby jaki? Wierzymy, że "mleczna kanapka" ma coś wspólnego z kanapką, kupujemy przesłodzone snacki pod wpływem reklamy, w której z wiadra płynie zdrowe mleko i leje się na zdrowe, smakowicie wyglądające orzechy. Z tym obrazem w oczach sięgamy na półkę, nie patrząc na skład produktu, nie weryfikując obrazów w reklamie z tym, co wkładamy do koszyka w sklepie. Reklama nie zwalnia nas z myślenia ani z odpowiedzialności. cukier cukrzyca zdrowy cukier poziom cukru we krwi Masz wysoki cukier? Zobacz, co się stanie, gdy będziesz robić 10 tys. kroków dziennie Dobre wiadomości dla osób, które zmagają się z cukrzycą. Najnowsze badania wykazały, że robienie 10 tys. kroków dziennie może pomóc im wyregulować poziom cukru we... Joanna Murawska O czym świadczy cukier w moczu? Z jakiego powodu może pojawić się cukier w moczu? Czy oznacza on groźne dla zdrowia choroby? Z jakimi chorobami wiąże się jego obecność? Jakie badania warto... Lek. Paweł Żmuda-Trzebiatowski To objaw wysokiego poziomu cukru. Zobaczysz go podczas oddawania moczu Cukrzyca jest przewlekłą chorobą, która dosięga coraz większą część społeczeństwa. Chorują nie tylko osoby starsze i otyłe, ale i młodzi ludzie. Niestety mimo... Eliza Kania Morwa biała to naturalny stabilizator cukru. Bierz pół godziny przed posiłkiem Wbrew pozorom nie tylko słodkie przekąski podnoszą poziom cukier we krwi, ale takie właściwości mają również na przykład ziemniaki, biały chleb czy biały makaron.... Karolina Gomoła Co podnosi cukier? Nieoczywiste przyczyny skoków glukozy, o których nie miałeś pojęcia Wysoki poziom cukru to nie zawsze wynik nierozpoznanej lub źle leczonej cukrzycy. Skoki glukozy powiązane są też z obfitymi posiłkami, stresem czy zbyt niską lub... Marlena Kostyńska 12 ostrzegawczych sygnałów, że jesz za dużo cukru. Nie lekceważ ich Czujesz się senny i drażliwy, brakuje ci energii? Waga nieubłaganie pokazuje dodatkowe kilogramy, a ty wciąż masz ochotę zjeść coś słodkiego? To mogą być znaki... Beata Michalik Moringa obniża wysoki cukier. Wystarczy 1,5 łyżeczki dziennie Moringa olejodajna znana jest także pod innymi nazwami, na przykład jako drzewo chrzanowe z uwagi na charakterystyczny smak. Moringę doskonale znają wszyscy ci,... Karolina Gomoła Osiem zaskakujących rzeczy, które mogą podnieść poziom cukru we krwi Diabetycy doskonale wiedzą, że warto często badać poziom cukru we krwi, by nie dopuścić do jego niekontrolowanego wzrostu. Ważna jest też wiedza na temat... Beata Michalik Berberyna "zbija" cukier. Tak działa u cukrzyków Berberyna to zyskujący na popularności suplement diety polecany przy wielu problemach zdrowotnych. Szerokie spektrum właściwości berberyny sprawia, że wzbudza ona... Marlena Kostyńska 11 prostych sposobów na obniżenie poziomu cukru we krwi. Warto je znać Warto wiedzieć, co wpływa na poziom cukru we krwi, szczególnie gdy dotyka nas stan przed cukrzycowy albo poziom cukru w naszej krwi się waha. Oto 12 wskazówek,... Małgorzata Krajewska Na temat diety w insulinooporności krąży w Internecie wiele mitów. Również w tzw. grupach wsparcia (np. na Facebooku) można spotkać się z ich powielaniem, wpędzaniem w niepotrzebne restrykcje i wyrzuty sumienia związane z „niewystarczającym dbaniem o dietę”. Niestety wiara w te mity dotyczące diety w insulinooporności (i nie tylko samej diety!) może skutecznie utrudnić Ci schudnięcie lub po prostu zadbanie o swoje zdrowie i poprawienie wyników badań. Sprawdź, jak NIE utrudniać sobie życia i procesu odchudzania przy insulinooporności. 1. Nie można jeść produktów z wysokim indeksem glikemicznym Spotkałaś się z zaleceniami, by w diecie w insulinooporności unikać gotowanej marchewki i buraka albo arbuza czy banana? Nastraszono Cię makaronem i ziemniakami? Spokojnie! Zacznijmy od tego, że indeks glikemiczny to parametr lekko oderwany od rzeczywistości. Odzwierciedla wzrost poziomu cukru we krwi po spożyciu 50 g węglowodanów (przyswajalnych) z danego produktu. Co to oznacza w praktyce? Porcje, które spożywamy, mogą być zupełnie inne niż te uwzględnione w tabelach indeksu glikemicznego! Na przykład jedna standardowa marchewka ma około 2 g węglowodanów. Musiałabyś zjeść 25 ugotowanych marchewek naraz, aby dostarczyć sobie aż 50 g węglowodanów. Nie wspominając o tym, że gotowana marchewka wcale nie ma wysokiego IG (max 49), więc nawet tych 25 sztuk nie spowoduje katastrofy! Podobnie jest z arbuzem, który zawiera dużo wody i w 100 g ma tylko ok. 8 g węglowodanów. (Dla porównania – banan ma 22 g węglowodanów w 100g.) To oznacza, że trzeba zjeść ponad 600 g arbuza naraz, aby podnieść sobie cukier we krwi tak, jak to wynika z indeksu glikemicznego. Zdaję sobie sprawę, że to realne, arbuz wchodzi łatwiej niż gotowana marchewka (szczególnie latem ;)). Ale jak widać zjedzenie jednego trójkąta arbuza na deser po obiedzie wcale Ci nie zaszkodzi. Porcję spożywanych węglowodanów uwzględnia ŁADUNEK GLIKEMICZNY. To znacznie lepszy parametr niż indeks glikemiczny, ale wciąż nie idealny. Bo bazuje na indeksie glikemicznym 😉 A sam indeks zależy od WIELU rzeczy. Ta jedna wartość podana w tabelce wcale nie musi odzwierciedlać IG produktu, który chcesz zjeść. Bo to zależy od odmiany i dojrzałości produktu, od sposobu obróbki (surowe, gotowane, gotowane al dente, pieczone?), od stopnia rozdrobnienia. A także od kompozycji całego posiłku. Bo chyba nie jesz na obiad samych ziemniaków? A przecież zjedzenie michy gotowanych ziemniaków zupełnie inaczej wpłynie na Twój poziom cukru niż zjedzenie 2 ziemniaków z kawałkiem piersi z kurczaka i porządną porcją surówki. Pamiętaj – indeks glikemiczny to tylko jedna ze wskazówek w diecie w insulinooporności. Nie traktuj go zero-jedynkowo i nie dziel na jego podstawie produktów na „dozwolone” i „zakazane”. Takie podziały nigdy się dobrze nie kończą. A jeśli potrzebujesz rzetelnych informacji na temat indeksu i ładunki glikemicznego, to polecam TĘ STRONĘ. 2. Można jeść tłuste produkty bez ograniczeń, bo mają niski indeks glikemiczny O tym micie do niedawna nawet nie miałam pojęcia, a jest wyjątkowo absurdalny i szkodliwy! Ściśle wiąże się z mitem nr 1. To, że tłuszcz nie podnosi poziomu cukru we krwi i nie wywołuje wyrzutu insuliny, to naprawdę nie oznacza, że można go jeść w dowolnych ilościach, bez żadnych konsekwencji. To wciąż są kalorie! I to DUŻO kalorii. Tłuszcz dostarcza ich najwięcej spośród wszystkich makroskładników – 9 kcal w 1 g (dla porównania białko i węglowodany – 4 kcal w 1g). Czyli w małej objętości znajduje się dużo kalorii (to tzw. wysoka gęstość energetyczna). Świetnie to widać na przykładzie oleju czy majonezu. Jedna łyżka oleju/oliwy ma prawie 100 kcal (!). A jedna łyżka majonezu (taka czubata, ważąca 25g) to aż 170 kcal! Tymczasem jedna łyżka (surowego) ryżu to ok. 50 kcal. Niezależnie od indeksu glikemicznego – kalorie wciąż mają największe znaczenie, gdy chcemy schudnąć. O kaloriach i ich liczeniu pisałam więcej TUTAJ. Ale jest też druga ważna kwestia – rodzaj tłuszczu i jego wpływ na insulinooporność. Nie zagłębiając się w szczegóły – dieta w insulinooporności powinna mieć charakter przeciwzapalny, na który wpływa rodzaj tłuszczu. Tłuszcze nasycone (głównie zwierzęce, czyli tłuste mięsa, tłusty nabiał np. sery, śmietana, masło; ale też produkty kokosowe) w nadmiarze działają prozapalnie. Dlatego w diecie w insulinooporności warto stawiać na tłuszcze nienasycone – tłuste ryby, orzechy, nasiona, awokado itd. Objadanie się bitą śmietaną, olejem kokosowym, masłem czy serem to kiepski pomysł – nie tylko ze względu na wysoką kaloryczność, ale też dużą zawartość tłuszczów nasyconych. 3. Nie można jeść owoców (szczególnie po 12:00 albo 18:00 – zależnie od wersji ;)) Wiecznie żywy mit o owocach! Szczególnie popularny w kontekście diety w insulinooporności, bo przecież owoce zawierają cukier. Zacznijmy od tego, że owoce są bardzo cennym składnikiem diety w insulinooporności. Mają mnóstwo witamin, dostarczają błonnik i zapewniają… słodki smak! Często jedzenie owoców pomaga ograniczyć spożywanie słodyczy. Spotkałam się z osobami, które bały się jedzenia owoców wieczorem, ale jednocześnie po kolacji sięgały po czekoladę… 😉 Pora ich spożycia nie ma znaczenia. Nie polecam oczywiście jedzenia w środku nocy, ale czy zjesz owoc do śniadania, czy jako deser po obiedzie, czy do kolacji – to nieistotne. Istotne za to jest, ILE i JAKIE zjesz owoce oraz Z CZYM je połączysz. W diecie w insulinooporności zdecydowanie lepszym pomysłem będzie zjedzenie owoców jagodowych (np. malin, borówek) z jogurtem i orzechami niż zrobienie smoothie z trzech bananów. Lepiej poprzestać na świeżych owocach, a odpuścić sobie te przetworzone – suszone, kandyzowane, w formie soków czy dżemów. 4. Śniadania muszą być białkowo-tłuszczowe Być może słyszałaś, że rano mamy wyższy poziom kortyzolu, co przekłada się na wyższy poziom cukru we krwi i dlatego, szczególnie w diecie w insulinooporności, należy bezwzględnie unikać węglowodanów w śniadaniu. Prawda? Nieprawda! Nie ma dowodów na to, by takie śniadanie było jednoznacznie lepsze w diecie w insulinooporności. Co więcej, ograniczenie węglowodanów w śniadaniu może wymagać zwiększenia ich porcji w pozostałych posiłkach, żeby zachować odpowiednią ich podaż w ciągu dnia. A to spowoduje większe zmiany w poziomie cukru we krwi w dalszej części dnia. Śniadanie białkowo-tłuszczowe może być bardziej sycące, ale nie dlatego, że nie zawiera węglowodanów. Dzieje się tak, bo zwykle zawiera ono więcej białka niż standardowe śniadanie z węglowodanami. A białko jest najbardziej sycącym makroskładnikiem. Śniadanie białkowo-tłuszczowe to zwykle jajka z dodatkami albo coś z dodatkiem mięsa, ryb. A węglowodanowe – płatki (np. owsiane) + owoce. To zupełnie inny rozkład makroskładników. Spróbuj do swojej owsianki dodać mniej płatków, a więcej orzechów i jogurt białkowy (np. skyr), a zobaczysz, że sytość utrzyma się dłużej. Dodam jeszcze, że białko również stymuluje wydzielanie insuliny, więc śniadanie wysokobiałkowe może podnieść jej poziom nawet bardziej niż węglowodanowe. Niektórzy twierdzą, że śniadanie białkowo-tłuszczowe pozwala lepiej panować nad podjadaniem w kolejnych godzinach. Ale to kwestia bardzo indywidualna. Wiele osób obserwuje u siebie, że zjedzenie słodkiego śniadania zmniejsza u nich ochotę na „coś słodkiego” w ciągu dnia. Podsumowując – jedz takie śniadanie, jakie lubisz. Oczywiście zadbaj o niski/średni indeks i ładunek glikemiczny, odpowiednią ilość białka i kaloryczność dopasowaną do Twojego zapotrzebowania. Ale nie musisz za wszelką cenę codziennie na śniadanie jeść jajek (a nawet nie polecam tego robić) 😉 Gdyby połączyć ten mit z poprzednim o owocach, to wyszłoby nam bardzo krótkie okienko w ciągu dnia, kiedy można zjeść owoce! Np. nie do śniadania, ale też nie po 12:00, więc jak masz ochotę na owoc, to musisz go zjeść między 10:00 a 12:00 😀 (To oczywiście nieprawda, ale fajnie obrazuje absurdalność tych mitów) 5. Dieta w insulinooporności musi być restrykcyjna – zero odstępstw, zero cukru, zero słodyczy W idealnym świecie wszyscy jedlibyśmy tylko nieprzetworzone produkty, bio warzywa i doskonale zbilansowane posiłki o niskim indeksie glikemicznym. Na papierze taka dieta wygląda super i niewątpliwie świetnie wpłynęłaby na Twój stan zdrowia, sylwetkę i poziom cukru. Ale warto zadać sobie pytanie, czy jesteś w stanie realnie jej przestrzegać? I czy chcesz do końca życia unikać cukru i słodyczy? Nie jesteś robotem! Nie możesz przeprogramować się na tryb „od dziś tylko niski indeks glikemiczny i zero cukru”. Masz swoje ulubione produkty, zmienne nastroje, gorsze dni. To jest ok. Lepiej pozwolić sobie raz na jakiś czas na batonika i zjeść go uważnie, z prawdziwą przyjemnością niż stać się niewolnikiem diety, którą znienawidzisz po kilku tygodniach. I uznasz, że to nie dla Ciebie, nie dasz rady tak żyć, więc po co w ogóle się starać. Zakazy nie działają! Zwiększają tylko ochotę na „niedozwolone” produkty. Sprawiają, że jeszcze więcej o nich myślisz i czujesz, że coś Cię omija. Prędzej czy później każdy ma dość. 6. Musisz jeść tylko 3 posiłki dziennie Ciężko nadążyć za tą właściwą liczbą posiłków. Kiedyś mówiono, by jeść 5, bo inaczej spowolni się metabolizm. Teraz mówią, że 3, bo dłuższe przerwy między posiłkami pozwalają na obniżenie insuliny, no i mamy rzadsze wzrosty glukozy i insuliny. A prawidłowa odpowiedź, jak zwykle, to zależy 😉 Liczba posiłków powinna być dopasowana do Ciebie – Twojego trybu dnia, zapotrzebowania kalorycznego, upodobań. Nie ma odgórnie najlepszej liczby posiłków w diecie w insulinooporności. Są badania z udziałem osób z cukrzycą typu 2, jak i z udziałem kobiet z PCOS, które wykazały, że jednak to częstsze posiłki korzystniej wpływają na wrażliwość insulinową. Z drugiej strony u niektórych osób małe i częste posiłki mogą prowadzić do większego uczucia głodu w ciągu dnia. Niektórzy mówią, żeby liczbę posiłków dopasowywać do krzywej glukozowo-insulinowej. Jeśli masz problem z hipoglikemią reaktywną, to warto jeść posiłki częściej. Długie przerwy mogą doprowadzać do dużych spadków cukru. Z kolei jeśli po 2 godzinach Twoja insulina utrzymuje się na wysokim poziomie – sugeruje się wydłużenie przerw między posiłkami. Ja jednak skłaniam się ku temu, by przede wszystkim dopasować liczbę posiłków do realnych możliwości danej osoby. Co z tego, że w jadłospisie będzie 5 posiłków, jeśli masz taką pracę, że masz czas zjeść tylko 3? I odwrotnie – co z tego, że rozpiszę 3 posiłki, jeśli Twój dzień jest bardzo długi i przerwy między posiłkami wydłużą się do 6 godzin, przez co nie będziesz w stanie wytrwać od jednego posiłku do drugiego? Zapewniam, że są ważniejsze aspekty diety niż liczba posiłków – kaloryczność, rodzaj tłuszczu, błonnik, ilość warzyw, witamin, składników mineralnych… Nie skupiaj się na szczegółach, bo stracisz z oczu całokształt. 7. Jak wysiłek fizyczny, to nie spacery/ cardio/ siłowy/ interwałowy… (wstaw wybrane) Spacery spalają za mało kalorii, długie cardio podnosi poziom kortyzolu, trening siłowy jest zbyt intensywny, a joga za mało intensywna… Umówmy się – w insulinooporności ważne jest, by w ogóle się ruszać! I robić to regularnie, bo wysiłek fizyczny poprawia insulinowrażliwość na kilkanaście-kilkadziesiąt godzin. Jest w zasadzie lekiem na insulinooporność! Dlatego lepiej pomaszerować co drugi dzień przez pół godziny niż raz w tygodniu spędzić 3 godziny na siłowni. Rozważania na temat „która aktywność jest lepsza” odsuwają tylko w czasie realne podjęcie działania! Zostawmy je zawodowcom, którym zależy na poprawianiu swoich wyników sportowych. Większość osób z insulinoopornością nie rusza się prawie wcale (albo zdecydowanie za mało). Dlatego po prostu zacznij się ruszać w takiej formie, jak lubisz i zrób wszystko, by stało się to dla Ciebie przyjemnym elementem stylu życia! Dobierz częstotliwość i intensywność do swoich możliwości. To normalne, że po latach zasiedzenia nie będziesz w stanie codziennie biegać. Zacznij od spacerów i stopniowo zwiększaj poziom trudności. Dieta w insulinooporności przede wszystkim nie powinna być udręką. Nie musisz od razu jeść idealnie. Zacznij od małych zmian, na które jesteś gotowa. Takich, które będziesz w stanie utrzymać. Jedne zmiany pociągną za sobą kolejne – o ile będziesz je wprowadzać w zgodzie ze sobą. Nastaw się na długoterminową, codzienną pracę. Lepsze małe kroki i ulepszanie swojej diety na przestrzeni czasu niż działanie na 100%, bez żadnych odstępstw przez kilka tygodni, a potem powrót do starych nawyków i efekt jojo.

czy majonez podnosi cukier